Obrona wyeksploatowana do granic
Przygotowania Barcelony do domowego meczu z Alavés zdominowało pytanie, kto nie może zagrać. Według [1] Jules Koundé, Andreas Christensen, Eric García i Xavi Espart byli niedostępni, a klub miał łącznie sześciu nieobecnych. Hansi Flick potwierdził, że tych samych czterech obrońców zabraknie w składzie, tak jak [2] informowała dzień wcześniej.
Czterech brakujących obrońców to poważny problem dla każdej drużyny. Jest jeszcze bardziej dotkliwy dla zespołu, który dopiero co stracił dwie bramki z Real Madrid i cztery z Paris Saint-Germain. Barcelona była już pod presją, by pokazać, że potrafi bronić, a lista kontuzjowanych wyeliminowała większość sprawdzonych opcji z tyłu.
Marca zwróciła też uwagę, że Alavés nie przyjeżdża w pełnym składzie. Quique Sánchez Flores miał ustawić drużynę z pięcioma obrońcami, bez Mikela Rodrígueza, który pauzuje z poważną kontuzją. Sugerowało to zwartą drużynę gości, która chce zachować porządek przeciwko Barcelonie zmuszonej do zmian.
Fariñas i łatana obrona
Najciekawsze pytanie o skład dotyczyło prawej obrony. Marca informowała, że Flick ma tam wystawić Brian Fariñas, z Cubarsím i Gerardem Martínem w środku obrony oraz Cancelo na lewej stronie. Ten skład został opisany jako plotka, więc wiązał się z realną niepewnością.
Druga informacja była jeszcze ostrożniejsza. Mówiła, że Fariñas może zadebiutować w pierwszym zespole przeciwko Alavés na pozycji, na której zwykle nie gra, i że Flick uważa, iż młody zawodnik zasługuje na grę już teraz. Marca dodała, że Fariñas grał na prawej obronie w okresie przygotowawczym, więc ta rola nie była dla niego całkowicie nowa. Z materiału źródłowego nie da się potwierdzić, czy faktycznie wybiegł w wyjściowym składzie, więc ten punkt należy traktować jako niezweryfikowany.
Raporty pokazują natomiast, jak Flick podchodził do problemu. Bez Koundé nie było naturalnego prawego obrońcy, a przewidywana obecność Cancelo na lewej stronie oznaczała, że sztab przestawiał zawodników zamiast prostej zamiany jeden za jednego. Połączenie Cubarsíego z Gerardem Martínem w środku sugerowało też linię obrony zbudowaną z dostępnych zawodników, a nie ustalone preferencje. Dla trenera pod lupą po dwóch porażkach zaufanie młodemu zawodnikowi było głośnym ryzykiem.
Reakcja po Madrycie i PSG
Marca przedstawiała ten mecz jako sytuację, w której Barcelona musiała zareagować, a wyniki pokazują, że tak się stało. Ostatnia seria to: wyjazdowe zwycięstwo 4-1 w Galatasaray 13 października, 5-2 w Real Betis 17 października, następnie porażka 4-2 z PSG 20 października i domowa porażka 2-1 z Real Madrid 25 października. Wizyta Alavés 31 października zakończyła się wygraną 6-1.
Wzorzec w tych pięciu meczach jest spójny. Barcelona strzeliła 22 bramki i straciła 10, więc atak rzadko był problemem. Niepokój budzi to, ile szans stwarzają przeciwnicy wobec obrony, której brakuje zawodników. Wynik z Alavés sugeruje, że improwizowana linia nie przeszkodziła drużynie zdominować meczu, który musiała wygrać, ale jedno komfortowe domowe zwycięstwo nad drużyną bez własnego obrońcy nie rozstrzyga tej kwestii.
Kontekst też ma znaczenie. Dwie porażki w pięć dni, jedna w Europie i jedna w El Clásico, tworzą presję, która potrafi zachwiać sezonem. Pokonanie Alavés różnicą pięciu bramek szybko odpowiedziało na tę atmosferę, nawet jeśli pytania o defensywę pozostają, dopóki nie wrócą kontuzjowani zawodnicy.
Co to oznacza
Barcelona zajmuje pierwsze miejsce w La Liga z 30 punktami po 11 meczach: dziesięć zwycięstw, zero remisów i jedna porażka, przy 46 strzelonych i 12 straconych bramkach. To mocna baza, a porażka z Madrytem jest jedynym ligowym meczem, w którym straciła punkty. Wygrana 6-1 z Alavés utrzymuje prowadzenie i pokazuje, że kadra potrafi przetrwać kryzys obronny przynajmniej w jednym meczu.
Forma jest mieszana. Trzy zwycięstwa i dwie porażki w ostatnich pięciu meczach, przy czym porażki przyszły z najtrudniejszymi rywalami, sugerują drużynę znakomitą z większością przeciwników, ale wystawioną na ataki elit. Bilans bramek w tych dwóch porażkach, sześć w dwóch meczach, jest najwyraźniejszym sygnałem ostrzegawczym.
Kolejne pytanie jest ostrzejsze. Barcelona 3 listopada podejmuje Aston Villa w Lidze Mistrzów, co oznacza skok jakości względem Alavés i szansę na naprawienie szkód po porażce z PSG w Europie. Jeśli ci sami czterej obrońcy nadal będą niedostępni, Flick znów będzie musiał polegać na Cubarsím, Gerardzie Martínie, Cancelo i być może młodym prawym obrońcy. Prognoza serwisu na to spotkanie zostanie zablokowana 24 godziny przed rozpoczęciem, więc na razie nie ma predykcji. Sprawdzianem będzie to, czy przebudowana obrona wytrzyma przeciwko drużynie z większym zagrożeniem ofensywnym niż Alavés.